Świadek w procesie Żaka: po kolizji dostałam groźby. Termin przesunięty
Podczas rozprawy przeciwko Łukaszowi Żakowi kobieta podróżująca z nim w dniu tragedii zeznała, że oskarżony miał ją zastraszać. Zaplanowane zakończenie przewodu sądowego nie doszło do skutku z powodu nieobecności biegłego.

Świadek w procesie Żaka: po kolizji dostałam groźby. Termin przesunięty
W środę w stołecznym sądzie rejonowym odbyła się kolejna rozprawa dotycząca tragicznego zdarzenia na Trasie Łazienkowskiej z 15 września poprzedniego roku. Planowano zamknąć przewód po wysłuchaniu eksperta, jednak biegły nie stawił się na rozprawie. W związku z tym sędzia wyznaczył nowy termin na 13 lipca.
Głównemu oskarżonemu zarzuca się spowodowanie zderzenia w stanie nietrzeźwym, z niebezpieczną prędkością i podczas nagrywania filmu komórką. W wyniku kraksy zginął 37-latek, a cztery osoby, w tym dwójka małych dzieci, trafiły do szpitala. Jak podaje RMF24, w pojeździe sprawcy jechało pięć osób.
Na ławie oskarżonych zasiadło siedmiu mężczyzn, w tym kierowca. Jeden z nich – Kacper D. – odpowiada w odrębnym postępowaniu. Pozostałym postawiono zarzuty utrudniania śledztwa i nieudzielenia pomocy poszkodowanym.
Kluczowym momentem środowej rozprawy było przesłuchanie Sary S., ostatniej osoby z listy świadków. Kobieta przebywała w aucie w momencie zdarzenia. Ze względu na obawę o własne bezpieczeństwo wniosła o usunięcie oskarżonych z sali na czas jej zeznań. Sąd przychylił się do prośby.
Świadek przyznała, że żałuje braku kontaktu z policją tuż po tragedii. Wskazała, że była wówczas silnie przejęta. Zrelacjonowała słowa kierowcy sugerujące, iż zginęła jego dziewczyna, a także użycie przez niego wulgarnego określenia wobec ofiary.
Najpoważniejszym zarzutem było jednak oskarżenie o groźby. Kobieta zeznała, że sprawca miał jej i jej partnerowi powiedzieć, by się zamknęli, gdyż w przeciwnym razie sięgnie po nóż.
W kwestii prędkości Sara S. wskazała wartość 171 km/h jako ostatnią, którą dostrzegła na wskaźnikach. Jej partner miał jej później przekazać informację o 191 km/h. Tymczasem eksperci oceniają, że Volkswagen pędził z prędkością 226 km/h przy dozwolonych 80 km/h.
Po zdarzeniu kierowca opuścił miejsce kolizji z pomocą znajomych. Został zatrzymany dopiero w północnych Niemczech na mocy europejskiego nakazu zatrzymania.
Świadek nie po raz pierwszy zasiadała przed sądem w tej sprawie. Wcześniej korygowała swoje wypowiedzi, wyjaśniając to lękiem przed odwetem ze strony głównego oskarżonego.
Source: RMF24