Pieniądze Kacprzyka nie dotarły do szpitalu. Prokuratura potwierdza zwrot przelewu

Środki, które były radny KO miał oddać Szpitalowi Południowemu, wróciły na jego konto. Warszawska prokuratura wyjaśnia okoliczności sprawy.

Pieniądze Kacprzyka nie dotarły do szpitalu. Prokuratura potwierdza zwrot przelewu

Pieniądze Kacprzyka nie dotarły do szpitalu. Prokuratura potwierdza zwrot przelewu

Kwota przekraczająca 500 tysięcy złotych, którą Dawid Kacprzyk zobowiązał się wpłacić na konto Szpitala Południowego w Warszawie, nigdy nie weszła w posiadanie placówki. Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej wyjaśnił, że transakcja została anulowana i pieniądze powróciły do nadawcy następnego dnia, gdyż szpital nie mógł ich zaksięgować.

28-letni lekarz, wcześniej zasiadający w radzie miasta z ramienia Koalicji Obywatelskiej, stał się głównym bohaterem skandalu w stołecznej lecznicy. Portal Zero.pl jako pierwszy ujawnił informacje o rzekomym faworyzowaniu polityków KO i członków ich rodzin przy przyjmowaniu na oddział ratunkowy.

Po wybuchu afery Kacprzyk zrzekł się mandatu oraz członkostwa w ugrupowaniu. Zadeklarował także zwrot należności na rzecz szpitala. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że do faktycznego przekazania środków nie doszło.

W placówce medycznej trwają kontrole przeprowadzane przez urzędników stołecznego ratusza oraz przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia. We wtorek swoją wizytę zaliczyli również parlamentarzyści z Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Janusz Cieszyński ogłosił publicznie, że pieniądze wciąż spoczywają na koncie szpitala, domagając się jednocześnie dymisji rzecznika prokuratury.

Piotr Antoni Skiba zaprzeczył tym twierdzeniom. W wypowiedzi dla Polsat News zasugerował, że posłowie mogli nie mieć dostępu do najnowszych informacji. – Kontrola poselska mogła nie uwzględniać zdarzeń, do jakich doszło między 17 a 23 czerwca – wyjaśnił. Dodał, że organ ścigania prowadzi postępowanie na podstawie aktualnie zgromadzonych dowodów, choć nie wyklucza pojawienia się nowych faktów z omawianego okresu.

Skiba podkreślił również, że sprawa nabrała nadmiernego wymiaru medialnego i politycznego. – Obserwujemy liczne próby wciągnięcia prokuratury w spory polityczne niezwiązane z toczącym się śledztwem – zaznaczył, apelując o wstrzemięźliwość w publicznych wypowiedziach.

Śledczy kończą sporządzanie spisu osób, które zostaną wezwane na przesłuchania w ramach prowadzonego dochodzenia.

Źródło: Interia

Source: Interia