Były ministrant pozywa krakowską kurię. "Co za różnica, czy ksiądz zgwałci z brutalnością czy bez"
Janusz Szymik, były ministrant, wytoczył proces krakowskiej kurii, domagając się odszkodowania za czyny pedofilskie duchownego. Sprawa ruszyła przed Sądem Okręgowym w Krakowie.

Były ministrant pozywa krakowską kurię. "Co za różnica, czy ksiądz zgwałci z brutalnością czy bez"
Przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces cywilny, który były ministrant Janusz Szymik wytoczył przeciwko krakowskiej kurii metropolitalnej. Mężczyzna domaga się od Kościoła odszkodowania za czyny pedofilskie, jakich miał się dopuścić wobec niego ksiądz. Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed lat.
Adwokat powoda, Jarosław Głuchowski, w rozmowie z Onetem wyraził obawę, że strona pozwana będzie kierować linię obrony w stronę kwestionowania charakteru przestępstwa. Jak przyznał, podejrzewa argumentację kurii, że to, co spotkało jego klienta, "wcale nie było gwałtem, bo przecież ksiądz nie używał wobec niego przemocy". Prawnik ostro skomentował taką możliwość: "Przepraszam bardzo, ale co to za różnica, czy ksiądz zgwałci dziecko z brutalnością czy bez?".
Proces toczy się w trybie cywilnym, co oznacza, że Janusz Szymik domaga się zadośćuczynienia materialnego od instytucji kościelnej. Jego pełnomocnik podkreśla, że kuria może próbować zmniejszyć swoją odpowiedzialność poprzez podważanie samej kwalifikacji czynu.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst ujawniania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych w Polsce oraz rosnącej liczby pozwów cywilnych skierowanych przeciwko instytucjom kościelnym.
Źródło: Onet
Source: Onet