Poszkodowany przez Zondacrypto stracił 40 tys. zł: „Państwo powinno czuwać"
Anonimowy poszkodowany w aferze Zondacrypto ujawnił w Polsat News szczegóły strat i wyraził krytykę wobec bezczynności organów państwa.
Ofiara afery Zondacrypto: straciłem 40 tysięcy złotych, państwo zawiodło
Anonimowy poszkodowany w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto ujawnił Polsat News szczegóły swoich strat finansowych oraz kulisy procederu. Rozmówca podkreślił, że oczekuje skutecznych działań ze strony państwa.
Reporterka Polsat News Edyta Kietlińska dotarła do mężczyzny, który – prosząc o zachowanie anonimowości – opisał swoją sytuację. Według jego słów stracił około 40 tysięcy złotych. O problemach giełdy dowiedział się z mediów.
– Skorzystałem z pomocy jednej z wielu kancelarii. Powierzyłem im czynności, czyli wniosek o wypłatę oraz zgłoszenie do prokuratury – powiedział rozmówca. Wyraził przy tym ostrożny optymizm: – Nie tracę nadziei, że część środków da się odzyskać. Mam nadzieję, że koszty tego odzyskania nie będą wyższe, niż utracona kwota.
Informator opisał też moment, gdy dowiedział się o kłopotach Zondacrypto. – Na początku myślałem, że jeszcze da się coś zrobić. Niestety prawdopodobnie byłem już w sytuacji, w której nie było żadnych szans. Być może wtajemniczeni mieli szanse się wycofać z tej giełdy – zaznaczył.
Z Zondacrypto współpracował przez pięć lat. Dotychczas przeznaczył na prawny proces odzyskiwania środków około pięciu procent wartości strat, jakie poniósł.
Krytyka wobec organów państwa i powiązań politycznych
Rozmówca wskazał, że bardziej niż własne straty niepokoi go sytuacja systemowa. – Wychodzą na jaw rzeczy, które łączą giełdę z politykami, a ja chciałbym, żeby państwo było skuteczne i jeżeli wydaje licencję, to reaguje na rzeczy, które dzieją się wbrew uzyskanym pozwoleniom – ocenił poszkodowany. – Jeżeli organy ścigania miały jakąś informację o tym, że w Zondzie dzieje się źle, to nie powinny być bezczynne – dodał.
Skrytykował także upolitycznienie sprawy. – Tacy jak ja nie powinni ponieść kosztów tego, że ktoś zaniechał swoich obowiązków czy przetrzymał informacje. Głównie emocje związane są z tym, że państwo powinno lepiej nad tym czuwać. Nie rozgrywać tego politycznie, wikłać w to prezydenta czy inne instytucje. Nie przerzucać wzajemnie winy – powiedział rozmówca Polsat News.
Historia giełdy: od BitBay do estońskiej upadłości
Zondacrypto rozpoczęła działalność w Polsce w 2014 roku pod nazwą BitBay. W 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego wpisała giełdę na listę ostrzeżeń publicznych. Firma przeniosła się wówczas na rok na Maltę, a od końca 2019 roku funkcjonowała już w Estonii. Sąd w Tallinie wydał postanowienie o upadłości operatora giełdy.
Śledztwo prokuratorskie i zatrzymania
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto w kwietniu. Dotyczy ono oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. Do tej pory wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
W sierpniu śledztwo połączono z postępowaniem dotyczącym zaginięcia założyciela Zondacrypto Sylwestra Suszka. Mężczyzna zaginął w marcu 2022 roku. Ostatni raz widziany był na stacji paliw należącej do Mariana W. ps. „Maniek".
W związku ze śledztwem zatrzymano dwie kobiety powiązane z „Mańkiem" – Annę P., jego bliską współpracowniczkę, oraz Jaromirę W., byłą żonę zaginionego. Obu kobietom zarzuca się działanie na szkodę operatora Zondacrypto – spółki BB Trade Estonia. Zatrzymano również Rafała Z., któremu postawiono zarzut przywłaszczenia środków tego operatora. Wszystkie trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane.
W ramach śledztwa zatrzymano i aresztowano także prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokajania grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych osób w związku z grożącą giełdzie niewypłacalnością. Piesiewicz nie przyznał się do winy.
Source: Google News PL