Proces Sebastiana M. o wypadek na A1 – BMW jechało 315 km/h
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwają mowy końcowe w sprawie wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Biegli ustalili, że samochód oskarżonego poruszał się z prędkością od 315 do 329 km/h.

Mowy końcowe w sprawie śmiertelnego wypadku na A1
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim w środę rozpoczęły się mowy końcowe w procesie Sebastiana M., który jest oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1. Według Dziennik Gazeta Prawna, prokuratura wnioskuje najwyższy możliwy wymiar kary dla oskarżonego.
Do tragedii doszło 16 września 2023 roku wieczorem koło Piotrkowa Trybunalskiego. BMW zderzyło się z Kią na jezdni w kierunku Katowic. Kierujący Kią – małżeństwo z pięcioletnim synem – zginęli na miejscu, gdy pojazd wpadł na bariery i stanął w płomieniach.
Sąd przesłuchał świadków, policjantów, strażaków oraz pasażerów z BMW oskarżonego. Zebrano w sprawie blisko 30 tomów akt. Na ostatniej rozprawie sędzia Renata Folkman zamknęła przewód sądowy.
Zespół biegłych z rekonstrukcji wypadków przedstawił obszerną opinię uzupełniającą. Ustalili jednoznacznie, że BMW oskarżonego poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h, podczas gdy Kia – z włączonym tempomatem – jechała z prędkością około 140 km/h.
Eksperci wykazali, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru jazdy i cały czas poruszał się środkowym pasem. To oznacza, że BMW uderzyło w Kię – a nie, jak utrzymywała obrona oskarżonego, że samochód zajechał mu nagle drogę.
Oskarżony Sebastian M. nie przyznał się do winy. Oświadczył, że nie wie dokładnie, co stało się tamtego dnia, i kwestionował rzetelność prokuratury oraz opinie biegłych. Wielokrotnie podważał ustaloną przez ekspertów prędkość i miejsce zdarzenia.
Prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zapowiedziała, że będzie wnioskować najwyższy możliwy wymiar kary. Obrońca oskarżonego, adwokat Katarzyna Hebda, nie ujawniła, jaką linię obrony przedstawi w mowie końcowej.
Oskarżony został sprowadzony do Polski w maju 2025 roku ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywa w areszcie. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.
Source: Dziennik Gazeta Prawna