Ksiądz z Radomia oskarżony o zabójstwo bezdomnego siekierą i podpalenie – grozi mu dożywocie

Proboszcz Mirosław M. stanie przed Sądem Okręgowym w Radomiu 7 października. Grozi mu od 15 lat więzienia do dożywocia za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.

Ksiądz z Radomia przed sądem za zabójstwo bezdomnego znajomego

Według Google News PL, pierwsza rozprawa w sprawie księdza oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem wyznaczona została na 7 października. Oskarżony – proboszcz Mirosław M. – zostanie doprowadzony do Sądu Okręgowego w Radomiu z aresztu, w którym przebywa od lipca ubiegłego roku.

Ofiara, Anatol C., znała księdza od ponad 25 lat. Kilkanaście lat wcześniej podarował mu nieruchomość gruntową w zamian za dożywotnią opiekę i zapewnienie dachu nad głową. Mirosław M. darowiznę przyjął, lecz z obietnicy się nie wywiązywał. W 2025 roku Anatol C. obwiniał duchownego, że nie ma gdzie mieszkać i nocuje w schroniskach dla bezdomnych.

Do zbrodni doszło w lipcu 2025 roku. Ze śledztwa wynika, że podczas wspólnej jazdy samochodem między mężczyznami wybuchła kłótnia. Ksiądz zatrzymał pojazd, wyjął siekierę z bagażnika i uderzył nią ofiarę w głowę. Następnie oblał Anatola C. benzyną, podpalił go i odjechał. Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem wynika z ustalenia śledczych, że w chwili podpalenia ofiara jeszcze żyła.

Mirosław M. został zatrzymany na terenie swojej parafii. Przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. W toku śledztwa prokuratorskiego poddano go obserwacji psychiatrycznej – biegli nie stwierdzili objawów choroby psychicznej i uznali go za osobę w pełni poczytalną.

Prokuratura postawiła mu również zarzut wcześniejszego usiłowania zabójstwa. Trzy tygodnie przed śmiertelnym atakiem proboszcz zatrzymał samochód na polnej drodze i nakazał Anatolowi C. sprawdzenie silnika. Gdy ten się schylił, zadał mu silny cios w głowę. Ponieważ w pobliżu pojawił się traktorzysta, ksiądz zawiózł rannego mężczyznę na plebanię i wezwał pogotowie, tłumacząc, że ofiara przypadkowo uderzyła się tylną klapą samochodu.

Eksperyment procesowy przeprowadzony przez prokuratora wykluczył tę wersję zdarzeń. Śledczy podejrzewają, że już wówczas Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku, i tej samej broni użył ostatecznie do zabójstwa.

Source: Google News PL

Read this article in English